UrodzinY

Happy-Birthday-King2

Przychodzi kilka razy do roku, tak, przychodzi taki czas na refleksje, na zastanowienie się nad swoim życiem, nad sobą. Nad tym kim jestem i co robię. Przychodzi przy urodzinach, wigilii i takich tam sprzyjających do refleksji warunkach, kiedy to ma się więcej czasu myśleć, trochę odkleić od rzeczywistości. Jako młoda matka jestem totalnie w swojej rzeczywistości, nie cieszą mnie weekendy już tak bardzo jak kiedyś, nie czekam na piątek piąteczek piątuno, bo ja mam codziennie poniedziałek :)

Żebyśmy się dobrze zrozumieli, dla mnie poniedziałek nie był nigdy najgorszym dniem tygodnia, najgorszy był czwartek, bo to był taki szczytowy dzień opadnięcia z sił, całkiem do dupy, jeszcze nie weekend, ale już prawie, za rogiem. To w czwartki głównie spóźniałam się do pracy i zasypiałam ignorując budzik. Moje kończyny odmawiały współpracy i czułam się jakby mnie pająk ciągną. Poniedziałek, ten był za to wspaniały, po udanym weekendzie, wyspana i pełna energii na cały tydzi….. tzn do czwartku, ruszałam do pracy z uśmiechem na ustach i pozytywnym nastawieniem.

Więc wracając do tematu, ja mam poniedziałek, codziennie, bo Miśka nie wie, że w weekendy śpi się do późna i odpoczywa, z tego co słyszałam później będzie jeszcze inaczej :) podobno ludzie dzieli się na mających dzieci, którzy mówią „uff wreszcie poniedziałek :)” i tych co ich nie mają i w niedzielny wieczór mówią „ehh jutro już poniedziałek” . No tak bo rodzic nie odpoczywa, może inaczej, odpoczywa, ale ten odpoczynek diametralnie różni się od tego co było zanim pojawiły się dzieci. Więc mam sobie ten poniedziałek codziennie, jako człowiek kreatywny codziennie mam w planach 1000 rzeczy do zrobienia, do  uszycia, zaprojektowania. Zwykle plany kończą się  tak o 10, kiedy to Miśka szaleje i nie daje nic zrobić wtedy to wraca rzeczywistość, w której leżymy na dywanie i gadamy, ewentualnie Miśka przeżuwa jakąś metkę z ulubionej zabawki, bucząc okrutnie jak tylko zobaczy, że mama ma zamiar wstać i odejść na 1 metr, żeby wypić choć jeden łyk, tej już i tak zimnej kawy. No takie czasy nastały, że towarzyska się zrobiła.

W każdym razie nie żebym się skarżyła, co Ty siedzę z dzieckiem i mi jeszcze za to płacą. Praca marzenie. Czasu robić coś nie mam, ale czasu na myślenie mam teraz olbrzymie pokłady. Więc sobie tak leżymy z moim małym niedźwiedziem na kocyku na macie ona coś żuje i buczy, a ja myślę. Myślę, że jako baba 29  to już powinnam wiedzie kim chcę zostać jak dorosnę. Zawsze ludzie zarzucali mi, że jestem infantylna. Pierwszy raz jak zostało mi to zarzucone, musiałam zajrzeć do słownika bo nie wiedziałam co to oznacza i przekornie uznałam to za komplement. No tak bo nie mogła powiedzieć, że jestem dziecinna, matematyca jedna, okropna, wysokorozwinięta. Mnie dziecku jeszcze, burzyć światopogląd. Bo może i byłam dziecinna, ale byłam odpowiedzialna. Czy bycie dziecinną to grzech? Mam 29 lat i jak mam wybierać pomiędzy „Snajperem”, a „Kubusiem puchatkiem” to nie ma wątpliwości, Kubuś zawsze wygrywa. Mam 29 lat i jestem na bieżąco we wszystkich bajkach z Dzwoneczkiem w roli głównej, ale możecie mnie torturować i tak nie powiem, kto w tym roku dostał Oskara (no oczywiście poza Idą). Mam 29 lat i jak dowiedziałam się, że urodzę córeczkę, pomyślałam…. No to będzie piętrowy domek dla lalek…. Czy to jest złe?

Mam 29 lat i jak wiele ludzi, w moim wieku,zastanawia się czy decyzji jakie podjęło mając lat 15 były słuszne, nie żałuję niczego bo było by to bez sensu, z jednej strony, poznałam ludzi mi bliskich, bez których nie wyobrażam sobie mojego życia, z drugiej bogatsza o wiedzę jaką mam teraz, wiem, że moje życie wyglądałoby całkiem inaczej. I może nie byłoby tej małej wspaniałości na moich kolanach, usiłującej zjeść pilot do telewizora. Bo w życiu chodzi o to żeby być szczęśliwym. I nie ważne co robisz, i kim jesteś jeśli jesteś szczęśliwy, ja dalej szukam tego co chce w życiu robić bo jest tyle rzeczy, których nie próbowałam, a może jestem stworzona do czegoś czego jeszcze nie znam. To co najważniejsze mam tutaj….. szczęście, reszta sama przyjdzie w swoim czasie. Na razie testuje, testuje życie i całkiem mi się to podoba. Sprawdzam swoje umiejętności w roli matki, blogerki, projektantki, szwaczki, kury domowej i wiele wiele innych.

I wiecie co jeszcze wczoraj miałam ochotę ukryć to wszystko na fejsbuku, żeby nikt nie widział, żeby nikt nie wiedział, że to już, że to teraz, odliczanie do 30-tki  rozpoczęte jak to powiedziała kumpela. Jakoś mi to tak nie pasuje do mnie bo wyglądam nie wiem na ile, ale wiele osób stanowczo twierdzi, że młodziej, zachowuję się na 20 góra dwa. Jednak nie….. cieszę się, celebruję po swojemu i jestem szczęśliwa, że spełniło się moje marzenie z zeszłego roku, w tym roku też zdmuchnę świeczkę, życzenie już mam, napiszę za rok, czy się spełniło ;P

29 letnim testerem życia jestem:) ot jakby ktoś pytał czym się zajmuję i wcale się tego nie wstydzę.

A moje dziecko od wczoraj gada do ręki, z takim przejęciem jakby co najmniej Hamleta „być, albo nie być” recytowało. Rozkoszne…..

birthday-cupcakezdj. Google

K.