Powrót do domu

 

_DSC7665
Trochę nas nie było, były mini wakacje, w domu rodzinnym w Polsce, mnóstwo gości pysznego jedzenia, biegania i załatwiania, wakacje jak w pysk strzelił 😀 , e tak powiem standardowo…

 

_DSC7356

Wprawy nabrałam w pakowaniu, przetestowałam przy okazji torbę na wózek Prampack Stokke, kupiona ze względu na ubezpieczenie podróżne, która okazała się strzałem w dziesiątkę. Wózek, fotelik, baza isofix i akcesoria, pomieściła wszystko, dodatkowo wygodnie na kółkach, prowadzona jedną ręką pomimo swoich gabarytów. Momentami czułam się jak tabun cygański podróżujący z całym dorobkiem… i pewnie tak wyglądałam :) 

 

Stres związany z pierwszym lotem z Miśką szybko miną, a patent na podróż dziecka do lat 2 na kolanach u rodzica wymyślił chyba ktoś kto dzieci nie miał. Po niespełna 30 minutach ręce więdną 😀 no, ale czego się nie robi z miłości 😀 Młodej zdecydowanie najbardziej podobały się zasłonki okienne, na widoki za oknem nie zwracała uwagi :)

_DSC7662

Oczywiście plany na wyjazd były wielkie…. Długie spacery, leniwe dni, spanie do późna, sesja w ogrodzie, smoki w Krakowie, spotkania, spotkania i jeszcze raz spotkania… ale jak to plany, zmieniają się, nie zawsze się da, szczególnie jeśli ich część uzależniona jest od pogody…. jednak większość udało się zrealizować i

Spotkań było wiele, ze spaniem do późna to chyba przesadziłam 😀 dni leniwe nie były, a spacery… były….ale szybkie. Pogoda ogólnie nie dopisała… ehh jak pech to pech, za to ludzie dopisali spotkałam wszystkich, a nawet ponad program.

_DSC7457

W trakcie wyprawy na Wawel złapała nas okropna burza, a kolejny punkt programu czyli, Wielka parada smoków w Krakowie…. na samo wspomnienie śmiać mi się chce… powiedzmy, że nie była odpowiednia dla naszej grupy wiekowej 😀 , nie wiem co ja sobie myślałam…. ale sama nie byłam, podczas spaceru brzegiem Wisły w kierunku smoczej jamy, mijało nas całkiem sporo wózków, już z samej legendy smoki prędzej można skojarzyć z hukiem, siarką i ogniem… a na pokazie światła będzie głośno, no tak wytrzymaliśmy cały kwadrans z godzinnego pokazu fajerwerków, Miśka patrzyła z rozdziawioną buzią i chyba ja miałam większego stresa jak ona, jej się całkiem podobało jednak zdrowy rozsądek wziął górę i wróciliśmy do domu. Na niedzielną paradę niestety nie dotarliśmy, a kierunek centrum zamieniliśmy na kierunek dom, za duże korki, za mało czasu. Jak mówię, plany się zmieniają :) jeszcze nie raz będzie ku temu okazja.

_DSC7600

Po powrocie Młoda dalej działa na modusie WCZASY i postanowiła pozbawić nas resztek dorosłego życia… chodzi spać o 22-23 o takiej godzinie każdy szanujący się rodzic pada na pysk. Ja powoli wracam do rutyny… chyba Tacie najlepiej wyszedł powrót do domu i aklimatyzacja….

_DSC7248

 

_DSC7265

 

_DSC7302

 

_DSC7609

 

 

 

 

K.