Pierwsze chwile w przedszkolu


IMG_4423

Odrabiam zaległości, jak obiecałam, godzina podróży autobusem do pracy to szmat czasu jaki moge wykorzystać, obiecałam sobie ciężką pracę w tym roku i spełniam postanowienia :)

Spędzał mi sen z powiek już od dawna, pełen wątpliwości i obaw, zastanawiałam się czy rzeczywiście powinnam pozwolić Młodej ruszyć w świat i pozwolić jej rozpocząć tę przygodę, od matek słyszałam różne opinie, jednak, że nie mam w naturze słuchania innych, a robienie tego co sama uważam za słuszne, postanowiłam spróbować. Przyszedł… Pierwszy dzień w przedszkolu…


IMG_4437

Emma stała się przedszkolakiem w wieku 11 miesięcy. Co w brew pozorom nie jest wcale takie dziwne w Norwegii. Niewielki procent matek decyduje się na zasiłek rodzinny do 2 roku życia dziecka, owszem jest to super rozwiązanie, bo jeśli nie czujesz się na siłach, wracać po macierzyńskim, masz ochotę posiedzieć dłużej w domu z dzieckiem nie musisz się obawiać, że ta decyzja zrujnuje wasze finanse. Nie są to kosmiczne pieniądze o jakich słyszałam z opowieści :) ale zawsze masz wyjście.

IMG_4431

Norweski system znacznie różni się od Polskiego. Sama trochę musiałam to przetrawić po swojemu, jak uważają niektórzy rodacy przedszkole w Norwegii to szkoła przetrwania… Trochę przesadzone według mnie. Mają swoje dziwne zwyczaje, jednak w gruncie rzeczy nie są one wcale takie złe. Spędzanie wielu godzin na dworze początkowo daje w tyłek, szczególnie frekwencji w pracy, aczkolwiek słyszałam, że pierwszy rok jest najgorszy, nie zależnie od wieku w jakim dziecko rozpoczęło swoją przygodę, chłonie bakterie jak gąbka. Rodzic, zwykle przez trzy dni razem z dzieckiem przechodzi proces oswajania, jest to świetne rozwiązanie, gdyż można zobaczyć jak dzieci spędzają dzień, jaką mają opiekę i uspokoić trochę zarówno nerwy jak i sumienie, z kolei dziecko każdego dnia poznaje miejsce, w którym będzie przebywać, poznaje opiekunów i innych podopiecznych, buduje więź dzięki której nie będzie się bało zostać samo, oczywiście 3 dni to stanowczo za mało i zwykle przez pierwsze 2 tygodnie i tak płacze, jednak z dnia na dzień jest coraz lepiej. Emma upatrzyła sobie jedna z opiekunek, przy której czuła sie bezpiecznie i łatwiej jej było się rozstać z tatą, który codziennie (na moje szczęście :) bo nie muszę patrzeć na jej łzy) dostarcza ja do przedszkola. Moje zachowanie, wbrew pozorom również dużo znaczyło w całym tym procesie asymilacji, dzieci doskonale rozumieją i czują emocje szczególnie mamy, jeśli ta oto mama nie dość, że zestresowana do granic obłędu, jest dodatkowo negatywnie nastawiona i nie potrafi zaufać, maluch doskonale o tym wie. Dlatego też starałam się odstresować i potraktować te 3 dni jak dobrą zabawę.

IMG_4419

Pierwszego dnia spędziłyśmy razem 4 godziny Miśka była oszołomiona ilością nowych zabawek, na dzieci nie bardzo zwracała uwagę, za to każde z nich koniecznie chciało się przywitać :) nie sądziłam również, że nowy maluch, to taka atrakcja dla dosłownie całego piętra, dzieci z innych baz chodziły pielgrzymkami poznać „nową”koleżankę. Było to bardzo słodkie i zabawne jednocześnie. Kolejnego dnia przywitała nas gromadka starszych dziewczynek, krzyczących od progu „patrzcie Emma Julia przyszła” ( bo w NO używanie 2 imion jest na porządku dziennym :) ) Wiec tak oto ja i Emma Julia spędziłyśmy ze sobą jedynie 30 minut z czterogodzinnego oswajania, mnie zaproszono na kawę i pogadankę z dyrektorką, gdzie wypytana zostałam dosłownie o wszystko, moim zadaniem w tym dniu było bycie w pogotowiu, w razie gdyby coś poszło nie tak i mała Emma nie chciała się uspokoić byłam blisko, ale niewidoczna, nikt z opiekunów jeszcze wtedy nie wiedział, że mam cygańskie dziecko 😀 . Emma zniosła rozłąkę na medal trochę marudziła, jednak nowe opiekunki były z niej bardzo zadowolone, na tyle bardzo, że trzeciego dnia odprowadziłam Misie pewna, że dzisiejszy dzień również spędzimy razem, jednak poproszono mnie abym zostawiła ją i szła do domu, na zakupy, albo na kawę. Byłam bardzo zaskoczona tym faktem, wręcz przestraszona… Jednak po krótkiej rozmowie z opiekunkami dowiedziałam się, że według nich Emma jest już gotowa. Nie każde dziecko tak łatwo przechodzi przez ten cały proces, niektórym zajmuje to nawet około tygodnia, jednak nam poszło całkiem sprawnie i ostatniego dnia, to ja byłam jedyną, która płakała :)

Przy wejściach wiszą wielkie tablice, na których opisany jest każdy dzień, dzięki czemu rodzic jest na bieżąco.

IMG_4536

 

 

Cały system przedszkolny jest skonstruowany tak, że wszystkie dzieci niezależnie od wieku mają ze sobą kontakt, bazy to pokoje, w których dzieci spędzają czas na zabawie, śpiewają i mają zajęcia plastyczne, oprócz tego wiele przedszkoli ma inne atrakcje jak wielkie płace zabaw ( zazwyczaj dostosowane do wieku) u nas jest tez pokój do zabawy w wodzie, pokój zmysłów gdzie dziecko podczas zabawy słucha, ogłada i smakuje, są ściany do wspinaczki, park linowy, joga i wiele innych atrakcji. Wszystkie dzieci mają ze sobą kontakt, niezależnie od wieku, nawet jesli każde z nich przynależy do innej bazy, odpowiednio dobranej wiekowo, nie są szczelnie zamknięte na klucz, mają możliwość zabawy i pomocy innym. Byłam wprost poruszona, trzeciego dnia kiedy to mój maluszek został sam po zaledwie kilku godzinach, większość dzieci znało jej imię i mało tego opiekowało się nią, prowadzało za rękę i przynosiło zgubiony smoczek lub misia. Zadawało wiele pytań, co lubi czego nie i tak dalej. W tamtej chwili zdałam sobie sprawę, że nie jest tak strasznie jak się mogło wydawać, a moje dziecko ma świetną opiekę zarówno jeśli chodzi o wychowawców jak i bandę maluchów :) Miśka też była jest w siódmym niebie, uwielbia zabawę z dziećmi :) Najbardziej bałam się, o opiekę, jednak tak maleńkie dziecko ma specjalne traktowanie, poświęcają mu dużo więcej uwagi, niż starszym dzieciom, które chętniej bawią się w grupie.

IMG_4424

 

Po dwóch tygodniach byłam wprost zaskoczona, jakie postępy zrobiła mała Emma. Dzięki kontaktowi ze starszymi dziećmi, stała się bardzo samodzielna, zaczęła pięknie chodzić, buty nie są jej straszne, nawet gumiaki chętnie zakłada :) Codziennie w przedszkolu towarzyszy jej owieczka, teraz na hasło *gdzie jest ba-ba* biegnie i szuka swojej przytulanki :) Różnorodności i rozmaitość wymyślanych zabaw i atrakcji zaskoczyły nawet i mnie. Plan tygodnia jest bardzo ciekawy, są wycieczki, pokój z wodą, sans-rom co w wolnym tłumaczeniu oznacza pokój zmysłów, gdzie słuchają oglądają i smakują, pieką ciasta, gotują, na dworze codziennie spędzają kilka godzin, niezależnie od pogody. Po całym dniu pełnym wrażeń Emma pada o 19 co znacznie i nam ułatwiło życie :)

Jeśli chodzi o podejście do rodzica, jest ono równie profesjonalne. Już tydzień po rozpoczęciu przedszkola tata poszedł na pierwsze spotkanie rodziców, gdzie dowiedział się wielu istotnych rzeczy. Trudne tematy czy tematy tabu nie istnieją. Rodzice są informowani o upośledzeniach i chorobach bez owijania w bawełnę nikt nie ukrywa tego, że dziecko pochodzi z in-vitro, wszystko jest naturalne i bez skrępowania, uwielbiam to podejście, nikt nie czuje się gorszy. Nie ma gadania po kątach i wytykania palcami.

Może właśnie dzięki tej decyzji, nie jestem jedną z tych sfrustrowanych matek, które cedzą coś przez zęby podszarpując rękawek ;P I broń Boże ten tekst nie zachęca czy zniechęca do przedszkoli każda z nas jest inna i każda powinna podjąć decyzje w zgodzie ze swoim sumieniem :)

IMG_4542

K.