Noc

IMG_2646Myśli moje nocą, są dość chaotyczne przetwarzam cały dzień i przeżywam na nowo, myślę nad tym co zostało zrobione, powiedziane, analizuje osoby, które udało mi się spotkać te nowo poznane i te, które towarzyszą mi już od dłuższego czasu, często siedzę i myślę i się zastanawiam. Zastanawiam czy zrobiłam wszystko dobrze, czy przez własną bezmyślność nie uraziłam nieświadomie kogoś, czymś co powiedziałam, mając co innego na celu. Ehh zwykle dużo gadam, czasem dużo za dużo, czasem się sama zastanawiam jak ludzie ze mną wytrzymują, czasem sama nie potrafię ze sobą wytrzymać. W nocy kiedy cały dom śpi, a ja mam chwilę dla siebie, wtedy milczę i myślę, i się zastanawiam.  Setki razy w głowie przelatują różne scenariusze. Co by było gdyby . Zastanawiam się dlaczego Tu jestem i co jeszcze przede mną. Po co? Nie wiem. Jest mi dobrze tu i teraz. Wiadomo ktoś mógłby powiedzieć, zawsze mogłoby być lepiej, ale czego mogę chcieć więcej. Mam wszystko czego mi trzeba, zdrowe dziecko i miłość mojego życia obok siebie, szalonego psa i każdą zachciankę. I myślę sobie, jeszcze tyle jest do zobaczenia świat czeka i wyciąga do mnie ręce, a ja siedzę tu w miejscu i patrzę i się zastanawiam i boję. Bo nawet podróżować nie lubię, choruję za każdym razem kiedy mam się ruszyć dalej, przeżywam i się martwię. Teraz martwię się podwójnie a czasem potrójnie. Co będzie jutro. Czy uda się wszystko co planuję. Jak zawsze stawiam sobie poprzeczkę wysoko, czasem się zastanawiam po co, jestem chyba najgorszym szefem samej siebie jakiego mogłabym sobie wyobrazić, sama na sobie wywieram presje, może dlatego tak bardzo doceniam takie chwile kiedy mogę wyłączyć wszystkie emocje, odłożyć ambicje i plany i po prostu patrzeć, patrzeć jak płatki śniegu tańczą na wietrze, słuchać szumu wiatru, delektować się ciszą. Wszyscy śpią. Chyba mamy tak mają, że po godzinach siedzą sprzątają i kiedy dom zalewa noc i robi się cicho, małże i maluszki już smacznie śpią, mamy dreptają składając zabawki porządkując poduchy na na sofie i zbierając naczynia.  Resztkami sił ogarniając, by rano nie musieć odgruzowywać kanapy by móc na niej usiąść i nie potykać się o pluszowe grzechotki w drodze do czajnika… o matko niedługo grzechotki zamienią się w klocki lego… Jak ona szybko rośnie… Czuję jakbym wczoraj trzymała ją na piersi po raz pierwszy, skóra do skóry, tutaj wiedzą jakie to ważne. Jak przez mgłę, ale pamiętam wszystko, jakby czas staną w miejscu i ani ból, ani nic innego nie miało większego znaczenia. Teraz w środku nocy kiedy siedzę i patrzę za okno czuję to samo, lekkość i spokój. Za to nóg już nie czuję.

IMG_2529

Otwieram okno, a mroźne powietrze wdziera się do domu, biorę głęboki wdech. Przyjemnie i błogo, już druga dochodzi, pora iść spać, ale jeszcze chwilę jeszcze momencik, oddycham delektuję się tym i patrzę na szalejącą za oknem śnieżycę. Gdzieś z tyłu głowy telepie się myśl -jak ja jutro wózkiem przez te zaspy przejadę-, jednak górę bierze magia chwili i już mi wszystko jedno, jutro się pomartwię. Teraz siedzę i oddycham wszystko białe i ta cisza. Watr zawiał śnieżną bryzą w twarz i poczułam drobinki osiadające na skórze, jak przyjemnie. W oddali, na wzgórzu stoi drewniany domek, stary, zniszczony, zapomniany, w sąsiedztwie budują nowoczesne osiedle. Jak to możliwe, że stał tam od dawna, a ja przez tyle lat nie widziałam go. Starego dachu obdartego z lakieru, zniszczonych okien, zabezpieczonych drewnianymi płytami, odrapanych, białych drewnianych ścian,  stoi na wzgórzu i czeka. Zapomniany przez wszystkich, wystawiony na pastwę architektów czających się tyko, by zburzyć i zbudować coś nowego, nowoczesnego.  Idę spać już najwyższy czas.IMG_2589K.