Nie ma jak u mamy….

Tak nam jakoś wyszło, mamy wakacje u… mamy. Dużo gości i dużo pyszności… chyba jednak letnia figura pozostanie na razie w sferze myśli, czyli myślę, że mam marne szanse, w starciu z kuchnią Polską 😀

Miałam pisać, nie mam kiedy, miałam robić piękne zdjęcia na ogrodzie, sesje i tak dalej, a odkąd przyjechałam leje i wieje. Z sesji nici panna Misia też szaleje, jak to na wakacjach spać chodzi o 23:30 wiec ja zaraz za nią padam na pysk :)

Ale powiem jedno, dziś z okazji dnia mamy myślałam, że moje kochane dzieciątko zrobiło mi nieświadomi prezent i o 19:30 poszła spać. Więc siedzę sobie i delektuję się ciszą, napojem, aż tu słyszę da-da-da….. oho…..20:30…. baterie naładowane i wiooooo…

Wracam do obowiązków….

 

 

Do zobaczenia, a raczej poczytania w czerwcu, mam zaległe projekty, nowe pomysły i resztki wolnego czasu więc ostro wezmę się do pracy :)

K.