Kojec

Padła ta ciężka decyzja.

Z uwagi na to, że mieszkanie nasze nie grzeszy wielkością, jest w porządku na chwilę obecną, nie ma wiele do sprzątania, nie trzeba się nachodzić ( to właśnie doceniłam będąc u mojej mamy, biegając po każdą pierdołę przez pół chałupy, na piętro i tracąc niemal zęby na lakierowanych schodach ), a otwarta kuchnia jest idealnym rozwiązaniem. Całe życie toczy się w kuchni :) przynajmniej nasze, a kuchnia prawie w salonie daje poczucie prawdziwego komfortu. Ale dziś nie o kuchni, tylko o tym co mi tą kuchnię zagraciło totalnie. Wielka i mało estetyczna kolubryna. Kojec. Biłam się z myślami… kupić, nie kupić, kupić, nie…. Ehh po powrocie z Polski, kiedy to zabrakło jakichś….. no, 12 rąk do pomocy, decyzja podjęła się sama.

Pozostał jeszcze wybór odpowiedniego modelu. Bo generalnie sa 2 typy do wyboru. Szczebelkowe i siatkowe, z mniejszą bądź większą powierzchnią z siatki. W nielicznych miejscach można znaleźć również plastikowe lub z gąbki, służące również jako baseniki na piłeczki, jednak są one stosunkowo niskie i mijają się z celem, więc ich w ogóle nie biorę pod uwagę. Głównie przez to, że nie spełniają dla mnie wymogów bezpieczeństwa. Może to i super frajda dla malucha taki basenik na piłeczki od MINI.BE jednak poczekam z tym zakupem do czasu jak Młoda będzie już sobie śmigać konkretnie na tych krótkich nóżkach. Na chwilę obecną są według mnie stanowczo za niskie, co kompletnie je deklasuje.

Pierwszy to uroczy szczebelkowy ogródeczek z miękką poduchą na samym dnie, robiącą za podłogę, lub te bardziej przypominające łóżeczko na nóżkach z regulowaną wysokością podłogi. Kwadraty, sześciany, prostokonty, owale, wszystkie przyjemne dla oka i bardzo stylowe. Te pierwsze można wykorzystać na kilka sposobów, jako kojec, barierkę ochronną lub oddzielającą. Te w formie łóżeczka mogą jedynie służyć za kojec.

parkakid1_st2

Zdj. forum.nybaktmamma.no

15158_6693

Zdj. barnashus.no

 

Drugi mało estetyczny, zrobiony z siatki, plastiku i ceraty… Główną jego zaletą jest to że zajmuje stosunkowo niewiele miejsca, po złożeniu tworzy prostokąt 110 cm długi i 50 cm wysoki, szeroki może na jakieś 20 cm, więc generalnie wieczorem można schować i odzyskać znaczną część miejsca. Chociaż powiedzmy sobie szczerze… mało której matce chce się jeszcze użerać z czymś wieczorem, większości to lotto, przewróciło się, niech leży :P. Po rozłożeniu powierzchnia dla dziecka ma dokładnie metr na metr, czyli standard.

28_1970010260

 

Zdj. Primi Sogni

Teraz pomyśl, który wybrać.

 Ta pozornie prosta decyzja może nieść ze sobą pewne konsekwencje. Jakie? Już mówię. Będąc w Polsce Emma spędziła około 2 tygodnie w swoim nowym łóżeczku. Nowym i innym, turystycznym, miękkim z każdej strony. Długie godziny spędzała na zabawie w nim, rzucała się po ścianach, sprawiało jej to mega frajdę. Po powrocie, jakże gorzkie były dla mnie pierwsze godziny spędzone w swoim twardym łóżeczku. Góry poduszek, ochraniacze i inne pierdoły… nic nie pomagało, zawsze znalazła się jakaś luka… 3 cm nie zabezpieczone, które tylko czekały na spotkanie z jej głową. Więc jak się domyślacie wybór kojca był dziecinnie prosty. Kojec Primi Sogni Gorzej z zakupem. Okazało się, że jedyny dystrybutor w Norwegii każe czekać na nie ok 2 tygodni, po takim czasie to ja i z Polski bym je tu dostała…. ale ja muszę na już!!! Ręce mi odpadają, ludzie zlitujcie się, czy w tym kraju na wszystko trzeba czekać przynajmniej 10 dni! Nie wytrzymałam…. kupiłam od przemiłej kobietki, w super stanie… ale co tam… ręce!!!! Ręce mam wolne!!! Mogę pokroić cebulę jak człowiek…. Wprawdzie co 5 minut mam koncert, ale mam całe 5 minut na robotę. I nie muszę się martwić, że dziecko sobie krzywdę zrobi, siedzi i obija się o siatkę, całkiem jej to sprawia przyjemność. Wprawdzie moje oczy krwawią kiedy patrzę na design tego kojca, ale zdrowie i radość mojego dziecka są dla mnie ważniejsze. Skoro Ona ma radochę z obijania się o tą siatkę to i ja jestem zadowolona. Kij, że pół chałupy zajmuje to paskudztwo, Ona jest bezpieczna. Tak więc droga mamo wybierając wózek patrzyłaś przede wszystkim na swoje potrzeby, na piękno, czy funkcjonalność… teraz wsadź sobie swoje estetyczne przekonania w buty i pomyśl co jest dobre dla twojego maleństwa. Pomyśl dobrze i kup to co jest najlepsze dla twojego maluszka, nie sugeruj się moim wyborem, wyborem innych blogerek, mam, forumowiczów. Sama rusz głową.

  

Kiedy??

Właśnie to jest dobre pytanie. Kiedy pomyśleć nad takim wyposażeniem. Ja zwykle kupowałam wiele rzeczy trochę jak to mówił Kubuś Puchatek, po niewczasie. Jednak uważam, że ten zakup zrobiłam akurat w idealnym momencie. Młoda zaczęła się podnosić, staje na te swoje krótkie nóżki. Wiadomo zawsze mogłam kupić kojec odrobinkę wcześnie, wtedy gdy zaczęła się tak intensywnie ciągać po podłodze, ale było by to bardziej dla mnie jak dla niej. Zależało mi na tym, aby wzmocniła trochę swoje mięśnie. Wiec cierpliwie zasuwałam za Nią. Teraz kiedy jest dość silna aby podnieść dupkę za pomocą rąk i stanąć na nogach, myślę że czas najwyższy na drobne zmiany w otoczeniu. Zmiany na lepsze :) Mało tego w dodatku wszystkie zabawki w jednym miejscu :)

K.