Idealny prezent

Już jutro dzień dziecka, od paru dni przeglądam propozycje blogerek na prezenty idealne i odnoszę nieodparte wrażenie, że to listy prezentów idealnych dla matki, minimalistki, której dom to chodzący styl scandi, z każdego konta wieje prostotą i minimalizmem, gdzie mnie ma miejsca na graciarnie, nie koniecznie prezenty dla dziecka.

Must have- drewniane zabawki edukacyjne bądź nie, jakże surowe w swojej prostocie, im bardziej skandynawskie tym lepiej. Oczywiście, ja też szaleję na punkcie takich dodatków, mam tutaj nawet szereg sklepów z idealnymi dodatkami do tych idealnych pokoi, w których brak Elzy czy McQueena. Czy ktoś w to wierzy??

Zastanawiam się czy znasz czterolatkę, w której szafie nie wisi kreacja z „Krainy lodu”, w pudełku na skarby, nie ma plastikowej badziewnej broszki z piosenką „Let it go”, która nie posiada tych plastikowych kolorowych zabawek. Znasz chłopca, który nie ma tony Lego i ulubionego Avrengersa?? Ja osobiście nie znam, a wymodelowane pokoiki na Insta mówią mi jedynie tyle, że tam mieszka decyzja rodzica bo jednak z doświadczenia wiem, że moje dziecko wybiera to co najbardziej pstrokate i plastikowe, trzaska się bądź świeci i  ze Skandynawią to ma tyle wspólnego, że się tutaj znajduje.Więc chociaż bardzo się staram, planuję i urządzam, to jednak Ona ma wybór i wybiera to co chce. I tu kończy się moj piękny pokój w skandynawskim stylu bo pojawia się jeden mały taki tyci tyci problem ona po prostu woli ten Toys’R’Usowy plastikowy szajs od tych wspaniałych dopieszczonych drewnianych szmerów bajerów, wystylizowanych misiów i całego tego, koniecznie szaro/miętowo/różowego, tfuu pudrowego różu chciałam powiedzieć, bajzlu, gdzie modne Majlegi odgrywają główną rolę, u nas leżąc gdzieś na dnie kosza z zabawkami, a Psiejka- pies kupiony za parę groszy, codziennie zasypia zaraz obok Baby- owieczki szmatki, i całej zgrai przypadkowo zakupionych maskotek, maskotek -które sama sobie wybrała.

Pomimo tak wielkiej ilości zabawek, czasem reklamówka wygrywa, chodzi w kółko jak szalona, zbiera wszystko co znajdzie na podłodze, a ile ma radości przy tym….

A tak na serio… Tego czego bym chciała najbardziej dla mojego malucha… To czas… Bo tego jedynie potrzebuje… Dlatego obiad i porządki domowe załatwiam jak śpi, bo wiem, że jak wstanie, będziemy mieć czas na spacer, zabawę, rysowanki i wygłupy. Bo chciałabym żeby zapamiętała z dzieciństwa moją uśmiechniętą buzię, a nie plecy na tle kuchennego blatu. Szczególnie, że niedługo czeka nas kolejne wyzwanie, urodzi się jej siostra, i bardzo się boję…

Porodu, bólu, braku ciepłego posiłku?

Nie

Boję się, że mi czasu dla Niej braknie, na tulenie, zabawy, na wszystko, zastanawiam się czy wybrałam dobry czas… ale chyba nie ma dobrego czasu…. Mam tylko nadzieję, że się wszystko uda.

Więc pamiętaj Twój czas to najlepsze co możesz mu dać… Nie oszczędzaj zatem :)

Na koniec coś co mnie skłoniło do napisania tego tekstu.

 

To nie jest reklama, ani lokowanie produktu… :)

To daje do myślenia… :)

Albo to moje hormony 😀

 

Jeśli Ci się podobało, podaj dalej :)

K.