Emocje

  
powoli opadają… Ja łapie rytm i powracam do siebie… Przestawiam się…. znowu… Wstaję o 5 o 22 (prawie z kurami) chodzę spać wszystko nabiera nowego tempa, innego… Juz nie ma spania do 8 i zabawy długimi godzinami, Ty też jesteś inna, juz prawie mamy rok za sobą, już sie dobrze znamy…. charakterna jesteś…. No ale jaka masz być…. Po takich rodzicach 😀 wszędzie Cię pełno i cieżko za tobą nadążyć. Chyba jeszcze nigdy wcześniej, życie nie pędziło tak szybko, nigdy nie było tak piękne i jednocześnie niesprawiedliwe, każdy moment, minuta, sekunda mijają nieubłaganie, nie pozwalając się w pełni nacieszyć, przeglądam mój świat w fotografiach i czuję okropny niedosyt. 

  
I nadchodzi wieczór kiedy wszystko zwalnia i jest czas na kąpiel i czas na zabawę. I wspólne bycie, poprostu razem… Codziennie wstaję i liczę… Byle do śniadania, byle do obiadu, byle do 15… Byle do domu… Byle do wieczora, w kuchni piętrzą się naczynia, w suszarce pranie czeka, aż ktoś sie zlituje i je poskłada do szafy, kolejne w pralce…. Nic nie ucieka. Teraz jest czas dla nas ta chwila… I wtedy nie ma byle do… Choć wiem, że zaraz będzie po wszystkim bo Misia zmęczona i pada z butelką w zębach o 19, ale jest jeszcze teraz, jeszcze chwileczkę, ten ważny czas…. Zanim w domu cisza rozniesie sie po kątach. Wszystko się stabilizuje i ja czuję, że wracam do siebie. Moje myśli nie błądzą już tak jak to było jeszcze kilka dni temu, znów mam chęć pisać, dzielić się momentami i opiszę już wkrótce pierwsze dni w przedszkolu i pierwsze dni w pracy, moje przemyślenia, smutki i radości, ciężkie decyzje i miłe zaskoczenie. Wróciłam do siebie i emocje opadły, życie toczy się swoim rytmem, a ja zaczynam znów marzyć… Bo z marzeniami łatwiej się wstaje…. I nawet o 5 rano budzę się z uśmiechem…

                                                                    K.

  
Nie pytajcie o owce… Żyje 😀