codzienne tragedie

_DSC0762na jakiś czas wyłączyłam się z internetu, może nie całkiem, przeglądałam rzucałam okiem i tyle mnie było kompletnie się nie udzielając, nie  miałam głowy… praca, stres, dziecko, dom, i wiele wiele innych sprawiło że moje życie kręciło się ściśle wokół mnie… mojej rodziny… zapomniałam o Jasiu, który urodził się już 5 dni temu dzielna mama walcząca o jego serduszko napisała

No hej ciocie i wujkowie!! Od 9.57 jestem po drugiej stronie brzucha! Teraz odpoczywamy, było ciężko! „

tak bardzo ucieszyłam się kiedy zebrano pieniądze potrzebne na jego operację….

dziś zdjęcie małego dzieciątka które straciło życie podczas przeprawy do lepszego świata…  przypomniało mi, że codziennie dzieją się małe tragedie… niewidoczne na pierwszy rzut oka…

teraz czuję się bezpiecznie, ale nie mam immunitetu od Boga nie mam gwarancji, że jutro będzie równie wspaniałe jak DZIŚ.

nikt nie ma.

ale nie pamiętamy o tym.

moja mała kruszyna rozpoczęła przedszkole.

serce pękało mi jak zostawiałam ją mówiąc „papa mama idzie”

jednak wiedziałam, że za dwie godziny będę znów tulić ją w ramionach, wezmę na kolana, nakarmię, przytulę i znów będzie nam dobrze…

wiele dzieci…. wielu rodziców…. nie ma tle szczęścia…

teraz dzieje się inna tragedia… nie każdy rodzic jest na tyle odpowiedzialny… silny… aby walczyć…

jakiś czas temu polubiłam na fejsie organizację PIĘKNE ANIOŁY…

oni walczą o lepsze jutro…

może ty też polubisz…

może uda Ci się wygospodarować parę złotych i pomóc…

Dzieci czekają…

zajrzyjcie  tutaj

trzymajcie się ciepło :*