Bo dziecko zmienia wszystko


Dokladnie dwa lata temu… Zobaczyłam na monitorze pulsujący punkt, 6 tygodni i 2 dni :) i 0,59cm…

Historie tego typu słucham już od dawna…

” ja w sumie to nie potrzebuje wiele, wystarczy, że sobie pośpię do 9 w niedziele… Ohh nie pamietam kiedy ostatnio spałam do 9…”

Inna zaś mówiła…

” popatrz wszystko poprzecierane, zniszczone, ale jak idę na zakupy, to wracam z torbą dziecięcych ubrań, jak kupie chusteczki do demakijażu to jest święto… bo tym mydłem to na dłuższą metę się nie da…”

” chcieliśmy wymienić łóżko na nowe, ale nadarzyła się okazja kupić ten komputer dla młodego, żebyś ty widziała jak on sie cieszył…”

” miałam zrobić sobie paznokcie, ale zobaczyłam świetna kurtkę, taką przejściową i w sumie…

– a to nie kupiłaś jej kurtki w zeszłym tygodniu??

no kupiłam, ale ta jest lepsza inna, a kurtek nigdy za wiele, to zawsze się przyda, w końcu poszła do przedszkola…”

” oj to już ponad rok jak kupiłam buty (wcześniej zakupoholiczka z motto życiowym tydzień bez nowych butów to tydzień stracony :) ) w sumie tyle tego nazbierałam,że teraz wykorzystuje te, które jeszcze sie nadają i wygodne są… Szpilki??  Może powystawiam na aukcji… Będzie na coś ekstra…”

” jedyne o czym marzę to ciepły obiad i kawa, taka z ciastkiem do kompletu, wypita, a nie połknięta. No i może nowe nosidło, bo nadgarstek boli jak tak z nim stoję i kroję na zupę”

” no poćwiczyłabym w sumie z tobą, o której chodzisz na trening??

– tak 19-20…

a to odpada… Muszę wykapać dziecko, pośpiewać do snu i zrobić jedzenie do przedszkola…”

To tylko jedne z wielu, te które najbardziej utkwiły mi w pamięci… Do tej pory dobrze pamietam jak zastanawiałam się nad tym, po cholerę jej trzecia kurtka dla dziecka???? Albo jak to nie ma czasu ćwiczyć, wystarczy odpalić kompa i godzinka z Chodakowską to przecież żaden problem… Z tamtego czasu pamiętam jedynie zdziwienie i dobre rady, tak te denerwujące dobre rady, za które mi jest cholernie głupio… Teraz, kiedy już wiem , że ona słuchała ich codziennie, od każdego i niezależnie czego dotyczyły, były równie denerwujące, bo w większości przypadków udzielały je osoby, które za przeproszeniem gówno wiedziały o posiadaniu dziecka, takie jak ja, bo posiadanie własnego, rożni się o tyle od bawienia cudzego, że czyjeś oddajesz matce, zamykasz drzwi i wracasz do swojego egoistycznego świata… Czemu egoistycznego??? Hmm…Może to nie do końca dobre słowo, bo nie oddaje istoty sytuacji, ale po części tak… I masz sobie czas machnąć super hiper zdrowy koktajl przed treningiem, który wypijesz nie połkniesz, i masz sobie czas uszykować piękny strój do pracy, napić się kawy leniwie przeglądając inspirujące zdjęcia na Instagramie, masz czas przerzuć każdy kęs swojego zajebistego zdrowego obiadu, złożonego w 70% z produktów serwowanych w rozchwytywanych książkach fitness bogiń, z których żadna jeszcze nie urodziła dziecka, ale chetnie pomoże Ci zrzucić zbędne kilogramy…

 

Zmienia się pojęcie czasu

A może raczej jego brak, do tego stopnia, że pewnego dnia budzisz się z metrowym odrostem na głowie, a Twoje nogi przypominają bardziej uschły kaktus lub nogę dorastającego młodzieńca już nie wspominając o pachach czy bikini, bo w tym przypadku panują trendy z lat 90,

Zmienia się ciało 

To nie dotyczy wszystkich mam jednak, zastanawiam się kiedy te co trenują, znajdują na to czas, mój dzień zaczynam o godzinie 5 rano, do domu wracając po 17, pózniej obiad, pranie, sprzątanie, mycie, szykowanie i tak mi schodzi do 21, na macierzyńskim owszem miałam jeszcze na to czas jednak teraz graniczy to z cudem : ) Tak więc idąc na zakupy… Ehh tu można książę napisać… Bo nawet w kilogramowej skali, wróciłaś do swojej wagi… Tak jak ja, to na twoim ciele można wyraźnie zauważyć przyjaciela w postaci opony po ciążowym brzuszku, który był taaak uroczy jeszcze te kilkanaście miesięcy temu… Otóż nie to nie brzuszek był uroczy, ale miniczłowiek którego wychodowałaś na własnej wątrobie, twój prywatny mały człowiek jest w dalszym ciagu uroczy, a twój przyjaciel bębenek, albo jakby go nazwać z fizycznego punktu widzenia, przyjaciel Fala został z tobą na dłużej, a co gorsza musisz się z nim dzielić ciuchami, jedzeniem i całą resztą różności, przeszkadza, zawadza… Denerwuje… Teraz chyba, każdy zrozumie dlaczego z zakupów wracasz z torbą dziecięcych ciuszków…

Zmienia się cera

Czy kremy naprawdę działają???Coś w nich jest!! Pamietam do tej pory miałam wspaniały krem od Chanel, nawilżający, dostałam pod choinkę, że jestem osobą która nie miała większych problemów z cerą, używałam go przez prawie pół roku tylko rano, któregoś dnia się skończył (nota bene do dzis nie kupiłam nowego) moja cera stała sie inna, worki pod oczami sprawiały, że całkiem poważnie zaczęłam myślec o maści na hemoroidy pod oczy… Szybko mi to wyszło z głowy, jednak byłam przyzwyczajona do swojej ładnej cery bez problemów, cieni pod oczami i worków, teraz kiedy mam dziecko, które wstaje 2 razy w nocy, ja wstaje o 5 cieżko jest wyglądać inaczej jak „przez okno” .

Zmienia sie twój dom

W olbrzymi płac zabaw… Zabawki… Temat rzeka… Rozejrzyj sie po chałupie… To jedna z najbardziej wkurzających rzeczy, wszędzie leży ich pełno, i nie one same w sobie są wkurzające, ale to, że ludzie kupują twojemu dziecku w prezencie olbrzymie zabawki, za głośne lub takie które są stanowczo za małe, Emma ostatnio dostała koralikową bransoletkę, zapytałam swojego mężczyznę, co autor miał na myśli, bo ona co najwyżej to mogłaby się tym udławić, grające zwierzątka są OK do czasu kiedy mają przycisk OFF, w ostatnim czasie wyrzuciłam 3 bo delikatnie mówiąc burzyły mój spokój wewnętrzny… Baterie żarły jak szalone, ale najgorsze było to, że po włączeniu coś nie trybiło, powtarzając w kółko jedno i to samo… Niestety producent, zapomniał zamontować magicznego przycisku odcinającego dopływ zasilania… Mówimy NIE dla zabawek z targu… Kup lepiej body bo tego nigdy za wiele,a jak nie chcesz popełnić żadnego faux-pas zapytaj matkę o rozmiar, lub potrzebne rzeczy, uwierz mi jest tego cała lista, bo dziecko rośnie jak  szalone :)

 

Zmienia się tolerancja

Kiedy twój uroczy maluszek zżera olbrzymie pokłady twojej cierpliwości, zaczyna jej brakować dla innych… Jak to ujęła kiedyś koleżanka: zmniejsza sie twoja tolerancja na głupotę, niektórych to dziwi, ale najbardziej dziwi tych z najbliższego otoczenia, którzy nie są na bierząco, bo jeśli słyszysz na każdym kroku te same pytania, rady czy uwagi to po pewnym czasie męczy Cie odpowiadanie i wyjaśnianie, bo zmęczenie materiału dość mocno odciska się na psychice, dodając do tej mieszanki upierdliwego szefa, brak snu, nadgorliwą teściową czy co was tam męczy, zaczynasz     po prostu trochę jakby to powiedzieć olewać 😉  i to nie jest niczyja wina… No dobra to jest twoja wina, ale kogo to obchodzi, każdy ma swoje życie i problemy… I uwierz mi normalny człowiek z wyobraźnią nie będzie miał ci tego za złe, a reszcie proponuję wybrać się do  Dagi  z calareszta.pl ostatnio ujęła to idealnie w poście „Macierzyństwo- wypad na Everest w klapkach i bez mapy”

Zmienia się perspektywa

 Nagle wszystko znajduje się za blisko i w dodatku na nieodpowiedniej wysokości… Wszędzie widzisz potencjalne zagrożenia, a jak juz dziecko zaczyna się samodzielnie poruszać to najchętniej obiłabyś wszystko folią bąbelkową, jeśli masz tyle szczęścia i stać cie na kojec, na czas kawy montujesz w nim malucha i siadasz, przy wrzaskach, dramatach i głośnym zawodzeniu, które sprawia, że membrana w uchu pulsuje jak szalona, dopijasz kawę czy kończysz obiad. Oczywiście wszystko zależy od wieku dziecka bo w okolicy 18 miesięcy szkrab spina się po siatce i czasem z prędkością światła musisz reagować, dławiąc się przy tym resztką kotleta. Jesli masz przy tym dużo szczęścia jest szansa, że posadzisz dziecko w fotelik do karmienia dasz kromę obowiązkowo z masłem, żeby jak mu się już znudzi jedzenie mógł resztą tego masła wysmarować wszystko dookoła, a na koniec po nieudanej próbie nakarmienia psa, kromka i tak ląduje na podłogę.  Ale nie jest źle, jest postęp pijesz lub jesz ciepłe 😉

Porządek 

Otoż ten termin widnieje jedynie w słowniku języka polskiego, kurzacego się gdzieś na półce, za książeczkami dla dzieci.

Dobra rada, albo i nie 😀

Ostatnie i chyba najważniejsze, w tym całym misz-maszu, im mniejsze dziecko tym bardziej zaniedbana mama, lepie jej pyszny obiad przynieś do domu, zajmij się dzieckiem, żeby sobie zjadła, zaparz jej kawy, żeby mogła wreszcie ciepłej się napić, pozwól jej odpocząć… Bo dziecko wszystko zmienia, jest darem, najwspanialszym prezentem od życia, ale sprawia, że kobieta zapomina o sobie, ba o całym świecie…


Zaczynałam ten post z myślą o mojej zajebiscie drogiej torebce, którą Emma obryzgała w drodze z Krakowa do domu rodzinnego, gdzieś w okolicach września, torebce która do tej pory nie została wyczyszczona :) Kiedyś nie do pomyślenia… Teraz poprostu normalne, zmienia się świat i pierdoły nawet te najdroższe przestają mieć jakąkolwiek wartość.

Wszystko się zmieniło zaczęliśmy myślec o Niej, nie o tym co kiedys było ważne…teraz liczy sie tylko Emma… Cud, którego bijące serce zobaczyłam dokładnie 2 lata temu na małym monitorze w obskurnym gabinecie ginekologicznym, 6 milimetrów z bijącym serduszkiem mierzy teraz 81,3cm i kradnie serca :) moge z czystym sumieniem powiedzieć, że się zakochałam…


Wszystko co napisałam nie jest obiektywne, to moje własne odczucia i doświadczenia, nie mam na celu Cię zniechęcać, zachęcać czy uświadamiać :) Chcę się podzielić z Tobą cząstką mojego życia, chciałabym poznać Twoje zdanie, napisz komentarz, zasubskrybuj i podziel się z innymi.  

Pozdrawiam K.